Wróćmy do problemu omawianego w poprzednim wpisie. Jak wyglądają białka pośrednie między dwoma białkami o podobnej sekwencji, a bardzo różnej budowie przestrzennej? Rozwiązanie pierwsze: tworzą szereg stanów o pośredniej budowie przestrzennej. Nie jest ono możliwe, bo z punktu widzenia termodynamiki tylko niektóre formy przestrzenne białek są dozwolone, nie może więc istnieć płynne przejście między dwiema bardzo odmiennymi strukturami, np. pękiem helis a beta harmonijką z jedną helisą. Rozwiązanie drugie: pomiędzy jedną formą przestrzenną a drugą istnieją białka pośrednie (może jest ich kilka, może wiele, a może tylko jedno) posiadające dwie struktury naraz. Jak pokazuje przykład limfotaktyny, taki mechanizm jest możliwy do wyobrażenia. Ale przecież można, przynajmniej teoretycznie, wyobrazić sobie sytuację trzecią: część białek pośrednich posiada strukturę 1, druga część - strukturę 2, i nie ma między tymi stanami żadnego momentu "przejściowego". Innymi słowy: w białku numer 1 powoli gromadzą się mutacje, nie powodując zmiany struktury, po czym nagle jedna mutacja powoduje drastyczną zmianę struktury z 1 na 2. Potem kolejne mutacje znów nie zmieniają struktury, a jedynie sekwencję, dając ostatecznie wymagany produkt. Taki mechanizm nie jest instynktowny, bo przyzwyczajeni jesteśmy myśleć, że w biologii - a przynajmniej, gdy dotyka się tematów związanych z teorią ewolucji - wszystko jest płynne, wszelkie granice rozmyte, każda zmiana stopniowa. Rzeczywiście, taka - przynajmniej pozorna - "płynność", "rozmytość" (ang. "vagueness") to widoczna cecha organizmów żywych, która wychodzi przy różnych sytuacjach - niejeden artykuł z filozofii przyrody został na ten temat napisany. Jest jednak jeszcze drugi powód - struktura jest zazwyczaj na tyle blisko powiązana z sekwencją (jak pisałem w poprzednim wpisie: poza bardzo nielicznymi wyjątkami, nawet 40-stoprocentowe podobieństwo między sekwencjami sugeruje bardzo formę przestrzenną), że bardzo dramatyczna zmiana w strukturze przy tylko jednej mutacji wydaje się niemożliwa. Ale czy rzeczywiście? Przecież dopuściliśmy już możliwość, że bez żadnej zmiany sekwencji białko może zmienić strukturę (jak w przypadku białek metamorficznych) - dlaczego nie miałoby zmienić jej pod wpływem mutacji?
Tym problemem od wielu lat zajmuje się grupa badawcza kierowana przez Philipa N. Bryana z Uniwersytetu w Maryland. W białku G, pochodzącym z bakterii paciorkowców, istnieją dwie domeny, tzn. takie dość niezależne części, GA i GB, które nie są powiązane ze sobą historycznie (przynajmniej nie w jakiś dostrzegalny sposób: innymi słowy, nie ma między nimi żadnych podobieństw w sekwencji, których nie dałoby się wytłumaczyć czystym przypadkiem), posiadają dwie różne funkcje (GA wiąże się z ludzką albuminą surowicową, a białko GB z domenami stałymi przeciwciał z rodzaju IgG - obydwie funkcje umożliwiają bakterii "oszukanie" ludzkiego układu odpornościowego) i dwie bardzo różne struktury: jedno jest pękiem trzech helis (w skrócie: 3-α), drugie składa się z beta-harmonijki złożonej z 4 wstęg oraz jednej helisy (w skrócie: 4β+α). Właściwie te dwa polipeptydy łączy tylko, że: po pierwsze (jak w przypadku prawie wszystkich domen białkowych) da się je uzyskać niezależnie od całego białka G w rozpuszczalnej formie w dużych ilościach (dlatego też będę mówił o nich po prostu jako o białkach, a nie częściach białka); i po drugie - że są podobnej, niewielkiej, wielkości (GA ma 47 aminokwasów, GB - 56). Ta niewielka wielkość sprawia, że można GA i GB analizować w roztworze, a nie tylko w krysztale, przy użyciu jądrowego rezonansu magnetycznego (NMR).
Bryan i jego współpracownicy zaczęli swój projekt od wydłużenia białka GA, tak by również posiadało łącznie 56 aminokwasów. Dodatkowe aminokwasy dodano na końcach w taki sposób, by nie zaburzały struktury, ale po prostu stanowiły krótkie rozplątane odcinki. Potem zwrócili uwagę na te aminokwasy, które w każdym z białek odpowiadają za ich funkcję (tzn. na aminokwasy umożliwiające białku GA wiązanie się z albuminą i białku GB - z IgG). Udało im się wprowadzić takie mutacje, żeby zarówno białko GA, jak i GB, posiadało aminokwasy odpowiedzialne za obydwie funkcje, a jednocześnie by obydwa białka nie rozplątały się i zachowały swoje struktury. Białka te miały w 33% wspólną sekwencję i dlatego nazwano je: GA33 i GB33. Nadal mogły one spełniać tylko jedną, swoją, funkcję, bo kluczowe aminokwasy muszą być nie tylko obecne w sekwencji, lecz także ułożone w odpowiednim miejscu w przestrzeni, a na to wpływ ma struktura całego polipeptydu. Potem naukowcy z Maryland wyprodukowali zbiór mutantów białek GA i GB, mutując kolejne aminokwasy, by przekonać się, które z nich są konieczne dla struktury, który można zamienić na cokolwiek, które można zamienić tylko na konkretne aminokwasy, albo które można zamienić tylko pod warunkiem, że wprowadzi się jeszcze zmiany kompensujące w innych miejscach sekwencji. Był to żmudny proces, trwający wiele lat. W każdym razie udało się na koniec uzyskać białka GA88 i GB88, które nadal maja takie struktury, jak GA i GB i do tego mają podobne stabilności do wyjściowych (tzn. nie rozplątują się dużo łatwiej), a różnią się między sobą tylko w siedmiu pozycjach. O tym etapie badań Bryan poinformował w artykule z 2007 r. (również w PNAS!, w numerze 29). Tak więc uzyskano dwa białka podobne w 88%, a przy tym o odmiennej budowie i funkcji.
Dwa lata później (w numerze 50 PNAS) ta sama grupa badawcza opublikowała rezultaty zupełnie niesamowite! Badając wiele różnych mutantów, udało się stworzyć najpierw GA91 i GB91, następnie GA95 i GB95 i wreszcie GA98 i GB98, różniące się tylko w jednej pozycji (nr 45: GA posiada w tym miejscu lizynę, podczas gdy GB - tyrozynę). Co prawda białka te straciły trochę ze swej początkowej stabilności, niemniej jednak w normalnej temperaturze utrzymały one niemalże taką samą budowę (przynajmniej w 99%), co odpowiednio GA i GB. Tym samym otrzymano białka, które po wprowadzeniu tylko jednej mutacji całkowicie zmieniają swoją budowę, a także funkcję! Nie wspomniałem jeszcze o tym, że oprócz wspomnianych białek identycznych w 30%, 88%, 91%, 95% i 98%, otrzymano także wszystkie inne stany pośrednie, różniące się między sobą tylko jednym aminokwasem, i wszystkie one posiadały strukturę taką jak GA lub GB, były rozpuszczalne w wodzie i funkcjonalne: stworzono więc cały szereg łączący zupełnie nie powiązane ze sobą białka GA i GB.
Oczywiście ten przykład nie dowodzi, że podobny szereg miałby szansę zaistnieć w historii naturalnej, gdy zabrakłoby naukowców pilnujących, by mutacje zmierzały w odpowiednim kierunku - ale nie jest to przynajmniej (oczywiście tylko w niektórych przypadkach) sprzeczne z prawami termodynamiki.
Artykuły, o których tutaj wspomniałem, dostępne są za darmo na stronie PNAS:
- pierwsza część eksperymentu: Alexander PA, et al. (2007) Proc Natl Acad Sci USA 104:11963-11968
- druga część eksperymentu: Alexander, PA, et al. (2009) Proc Natl Acad Sci USA 106:21149-21154